Korzenie festynu – od lokalnego pikniku do plenerowej tradycji
Festyn pod Kadzielnią, organizowany od lat w sercu kieleckiego amfiteatru i otaczającego go parku, na stałe wpisał się w kalendarz letnich wydarzeń miasta. Jego początki sięgają lat 90. XX wieku, kiedy to grupa społeczników i animatorów kultury postanowiła ożywić zieloną przestrzeń wokół kamieniołomu. Pierwsze edycje miały skromny, rodzinny charakter: kilka straganów z lokalnym jadłem, drewniana scena dla kapel ludowych i prosty plac zabaw. Przez lata festyn ewoluował, przechodząc od spontanicznego pikniku do starannie przygotowywanej imprezy masowej. Mimo zmian wiele elementów z dawnych lat przetrwało, stanowiąc o unikalnym klimacie tego miejsca.
Niezmienne punkty programu – co wciąż przyciąga mieszkańców?
Z perspektywy uczestników najważniejsze są te składniki festynu, które nie uległy komercjalizacji i nadal budzą sentyment. Przetrwały przede wszystkim:
- Strefa kulinarna z regionalnymi przysmakami – od pierwszej edycji stoiska oferują pajdę chleba ze smalcem i ogórkiem kiszonym, kwaśnicę świętokrzyską oraz nalewki z lokalnych owoców. Do dziś są one przygotowywane według starych receptur przez koła gospodyń wiejskich z okolicznych miejscowości.
- Konkursy dla dzieci i dorosłych – dawniej organizowano wyścigi w workach, przeciąganie liny i rzut kaloszem. Te konkurencje, choć lekko zmodyfikowane, wracają co roku, a nagrodami są wyroby rękodzielnicze – od drewnianych zabawek po ręcznie tkane serwetki.
- Muzyka na żywo z naciskiem na folk i szanty – amfiteatr Kadzielnia od początku gościł kapelę spod Gór Świętokrzyskich. Dziś obok lokalnych muzyków pojawiają się także zespoły szantowe, co nawiązuje do dawnej tradycji, gdy festyn łączono z Międzynarodowymi Spotkaniami z Folklorem.
- Warsztaty rękodzieła – plecienie koszyków, garncarstwo czy wyrób ozdób z bibuły obecne były już na pierwszych edycjach. Współcześnie przekształciły się w otwarte strefy, gdzie każdy może spróbować swoich sił pod okiem lokalnych twórców.
Warto podkreślić, że organizatorzy celowo rezygnują z nadmiernej komercji – wciąż większość atrakcji jest bezpłatna, a stoiska z jedzeniem nie należą do sieciowych barów, lecz do małych, rodzinnych producentów. To właśnie ta autentyczność sprawia, że festyn pod Kadzielnią zachowuje ducha dawnych lat.
Co odeszło w przeszłość, a co przybyło?
Nie wszystkie elementy pierwszych edycji przetrwały próbę czasu. Znikły m.in. parady gołębi pocztowych, pokazy strażackich sikawk konnych oraz konkursy na najładniejsze wiejskie podwórko – były one popularne w latach 90., ale ustąpiły miejsca nowym formom rozrywki. Z kolei przybyły eventy takie jak:
- Strefa gastro z kuchniami świata – obok tradycyjnej kwaśnicy pojawiły się stoiska z kuchnią gruzińską, libańską i wegańską. To odpowiedź na zmieniające się gusta mieszkańców, ale budzi mieszane uczucia u miłośników lokalnej tradycji.
- Warsztaty ekologiczne i zero waste – nowość inspirowana globalnymi trendami, która jednak szybko zyskała zwolenników, łącząc się z dawnym poszanowaniem natury.
- Scena dla młodych talentów – dawniej występowali tylko uznani artyści ludowi; dziś daje się szansę uczniom szkół muzycznych i zespołom amatorskim, co zwiększa zaangażowanie lokalnej społeczności.
Mimo tych zmian festyn pod Kadzielnią wciąż pozostaje miejscem, gdzie najważniejsze jest spotkanie sąsiadów, rodziny i znajomych. Pamięć o pierwszych edycjach żyje w opowieściach starszych uczestników, w zapachu dymu z grilla i w śmiechu dzieci biegających po trawie – to właśnie te ulotne elementy, niemożliwe do zaplanowania, są prawdziwym dziedzictwem festynu. Czy przetrwają kolejne dekady? Wiele wskazuje na to, że tak, dopóki mieszkańcy Kielc będą przyjeżdżać pod Kadzielnię z kocami i dobrym humorem.