1. Narodziny i rozwój kieleckiego tramwaju
Kielecki tramwaj to jedna z najbardziej nostalgicznych kart w historii komunikacji miejskiej w stolicy województwa świętokrzyskiego. Jego początki sięgają czasów I wojny światowej – pierwsze tramwaje elektryczne na ulicach Kielc pojawiły się 1 maja 1915 roku, choć plany budowy sieci snuto już wcześniej. Inwestycję zrealizowały niemieckie władze okupacyjne, a trasa liczyła zaledwie około 3,5 kilometra – od dworca kolejowego przez centrum na obecne osiedle KSM (wówczas ul. Sienkiewicza i drewniane zabudowania).
W okresie międzywojennym sieć rozrastała się: dobudowano odgałęzienia na ul. Silniczną i w kierunku Pakosza. Tabor składał się z niewielkich, dwuosiowych wagonów, które kursowały co kilkanaście minut. Tramwaj stał się podstawowym środkiem transportu w mieście – woził mieszkańców do pracy, szkół i na zakupy. Jego znaczenie wzrosło po odzyskaniu niepodległości, gdy miasto dynamicznie się rozwijało. Charakterystyczny dzwonek i stukot kół na szynach przez dekady stanowiły nieodłączny element krajobrazu dźwiękowego Kielc.
2. Przyczyny likwidacji – koniec pewnej epoki
Mimo początkowego sukcesu, kielecki tramwaj nie przetrwał próby czasu. Likwidacja sieci nastąpiła w 1967 roku, a decyzja o jej zdemontowaniu zapadła już kilka lat wcześniej. Dlaczego zniknął? Przyczyn było kilka:
- Rozwój komunikacji autobusowej – po 1956 roku miasto postawiło na autobusy, które uznano za tańsze i bardziej elastyczne w obsłudze nowych, oddalonych osiedli.
- Wąskie ulice i brak możliwości modernizacji – tory biegły głównie po ul. Sienkiewicza, której szerokość nie pozwalała na rozbudowę infrastruktury tramwajowej. Samochody i autobusy powodowały korki, a tramwaje blokowały ruch.
- Względy ekonomiczne – utrzymanie torowiska i taboru wymagało nakładów, których w PRL-u nie chciano przeznaczać na „przestarzały” środek transportu. Woleli kupić kolejne autobusy.
- Brak woli politycznej – w całej Polsce w latach 60. zlikwidowano wiele sieci tramwajowych (np. w Bydgoszczy, Elblągu), uznając je za symbol epoki przedwojennej. Kielce poszły tą samą drogą.
Ostatni kurs odbył się 31 marca 1967 roku. Mieszkańcy żegnali tramwaj z mieszanymi uczuciami – część cieszyła się z „nowoczesnych” autobusów, inni z żalem patrzyli na szyny demontowane z ulic. Dziś pozostałością po tamtej epoce jest jedynie kilka słupów trakcyjnych na ul. Sienkiewicza, pamiątki w muzeum oraz legendy przekazywane przez starszych kielczan.
3. Czy tramwaj wróci do Kielc? Plany i perspektywy
Od czasu do czasu w debacie publicznej powraca pomysł odtworzenia sieci tramwajowej w Kielcach. W latach 2010–2020 pojawiły się koncepcje: budowy nowoczesnego tramwaju łączącego centrum z północnymi osiedlami (Na Stoku, Czarnów) oraz z południową strefą przemysłową. Zwolennicy argumentują, że tramwaj jest ekologiczny, cichszy od autobusów i przewozi więcej pasażerów. Przeciwnicy wskazują jednak na koszty – budowa torowiska, zaplecza technicznego i zakup taboru to wydatek rzędu kilkuset milionów złotych.
W 2022 roku w studium komunikacyjnym dla Kielc znalazła się wzmianka o „tramwaju lekkim” jako wariancie średnioterminowym. Prezydent miasta Bogdan Wenta sygnalizował, że jest otwarty na analizy, ale priorytetem pozostaje rozwój autobusów elektrycznych i systemu „bus‑rapid transit”. Na razie tramwaj pozostaje w sferze marzeń – choć niektóre miasta podobnej wielkości (np. Olsztyn) z powodzeniem uruchomiły nowe linie, Kielce borykają się z ograniczeniami budżetowymi i brakiem jednoznacznego poparcia społecznego.
Podsumowując: kielecki tramwaj zniknął głównie przez decyzję o stawianiu na autobusy, brak przestrzeni i zmianę priorytetów komunikacyjnych w PRL-u. Dziś jego ewentualny powrót wymagałby ogromnych inwestycji i odwagi politycznej. Na razie możemy jedynie wspominać dźwięk dzwonka tramwaju na Sienkiewicza – i mieć nadzieję, że historia czasem lubi się powtarzać.